Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przyjaciele. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przyjaciele. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 marca 2016

Pierzasto

Zupełnie zapomniałam, że w zeszłym roku przygotowałam coś dla córeczki mojej przyjaciółki. Helena jeszcze pewnie przez co najmniej rok albo półtora w pełni świadomie nie doceni upominku, ale samo jego przygotowanie było niezłą zabawą ;)


Ponieważ podczas haftowania aparat towarzyszył mi często, tym razem przygotowałam poglądowy gif - miłego oglądania postępów w pracy ;)


Gotowy obrazek z pomocą mojej mamy, która jest bardziej zaprzyjaźniona z maszyną do szycia, przerobiłyśmy na poduszkę.




 Oczywiście Młoda musiała przetestować gotowy prezent ;)


poniedziałek, 24 czerwca 2013

Najkrótsza noc w roku i zieleń

No dobrze, mamy poniedziałek, niezbyt późną wieczorową porę, właściwie początek tygodnia, a ja... najchętniej poszłabym już spać. Nie wiem czy to starzenie się ;), czy może weekendowe nocne szaleństwo w stolicy. W ciągu tych kilu dni w Warszawie na stadionie zagrał Paul McCartney (nie było mnie tam, ale czytałam i słyszałam bardzo dużo pozytywnych opinii), miasto zamieniło się w jedną wielką koncertownię z okazji Święta Muzyki i w różnych, czasem zaskakujących puntach stolicy można było trafić na zespoły dzielące się z przechodniami swoją grą, a do tego miał miejsce pierwszy Big Book Festival, na który - wstyd i hańba! - niestety właściwie nie zawitałam, a w tylu niezwykłych akcjach i wydarzeniach można było wziąć udział, tyle miejsc można było odwiedzić :( W ciągu dnia niestety nie było na to czasu, do Warszawy zawitałam dopiero w sobotę wieczorem, żeby wybrać się ze znajomymi na Wianki nad Wisłą. Dawno nie widziałam takich tłumów na ulicach... Ludzie strumieniami płynęli w kierunku Nowego Miasta i Parku Fontann na Podzamczu, po drodze można było kupić watę cukrową (nie mogłam się powstrzymać - ma się w sobie jeszcze tę odrobinę dziecka ;) ), balony z helem i inne, mniej lub bardziej kiczowate, zabawki, a do tego na Podzamczu rozstawiono potężną scenę, na której grały różne zespoły. My skupiliśmy się jednak na wspólnym spędzeniu czasu i oczekiwaniu na... pokaz sztucznych ogni ;) Muszę Wam powiedzieć, że ten niezwykły rytm żyjącego nocą miasta ma swój nieodparty urok... Nadwiślańskie bulwary pełne ludzi, dochodząca od strony sceny muzyka zespołu The Pink Floyd UK (kawałki z filmu The Wall słyszane "na żywo", mimo że covery - przyjemny to bonus, nie powiem), ciepła noc i dobrzy znajomi to coś, dla czego warto jest położyć się do łóżka o 4:15 ;)
Zdjęć niestety nie ma, bo aparat został w domu, a telefon nie nadaje się do niczego w tej kwestii...

A poza tym... pisałam ostatnio, że za tydzień albo dwa skończę kolejny zielnikowy obrazek, prawda? Hm... no to skończyłam go w piątek. I wczoraj wisiał już na swoim miejscu w kuchni. Dla sprostowania - nie mojej ;) Ja jestem tylko skromnym wykonawcą obrazków, kuchnia należy do mamy mojego M. i to ona tak sobie wymyśliła całość. Muszę powiedzieć, że wybór był bardzo dobry :) Znów stwierdzam to oczywiście skromnie ;)
A jak się prezentuje głóg? Ano tak...


Z dojrzałymi jagodami zwieszającymi się z gałązek...




...lekko pochylony. I niezwykle drobny.



Lubię ten intensywniejszy kolor wmieszany w delikatne, zielone listki - przykuwa wzrok i urozmaica cały obrazek :)


Teraz został mi już tylko jeden wzór do wyhaftowania a potem będę mogła pokazać Wam już je wszystkie razem. Muszę powiedzieć, że nie mogę się już doczekać ;)

Dziękuję, że mnie odwiedzacie i dziękuję za komentarze - ostatnio właściwie nie miałam czasu (i nacięcia, aż głupio się przyznawać), żeby zaglądać na Wasze blogi, bo wiedziałam, że takie odwiedziny wciągną mnie na długie godziny... ale od dziś powoli nadrabiam zaległości. Stęskniłam się już za Waszymi cudeńkami, za dowcipnymi wpisami, życiowymi albo twórczymi radami i niepowtarzalną atmosferą każdego bloga z osobna. Czas wrócić do tej wirtualnej rzeczywistości... Ale na razie życzę Wam spokojnego wieczoru i wracam do książki ;] Dziennik Mai Idabel Allende się czyta.

sobota, 13 października 2012

Bulik :)

...czyli Volkswagen T1. Mały prezent, który ma zaśmiecić przestrzeń życiową człowieka lubującego się w designie z czasów PRL-u. Oto znany chyba wszystkim Ogórek :)

Kanwa Aida ecru 14 ct, mulina DMC, całość naszyta na czarny filc. Podpis dodany ode mnie :)
A tak prezentował się ten niewielki wzorek na kolejnych etapach xxx.






Żywe kolory, których zaczynało mi już brakować przy haftowaniu poprzednich wzorów. Nastrajają pozytywnie :)


A tak Bulik prezentuje się w pełnej krasie.


poniedziałek, 9 lipca 2012

Przyjemne z Pożytecznym

Zeszły weekend był fantastyczny.
Zaczął się od kolejnego sprawdzianu kondycyjnego, który na szczęście udało mi się zdać. 2011 uczestników, rowery, rolki, hulajnogi, bicykle... I każdy z drobnym (bądź większym) akcentem kibica - nie tylko biało-czerwonym, uświadczyć można było również flagi holenderskie, włoskie czy francuskie. Mmmm, gdyby tylko popijających piwo kibiców posadzić bardziej tłumnie na rowerach - to by dopiero była Masa :) Czerwcowa Masa Krytyczna :)
Każdy, kto ma ochotę na niesamowitą atmosferę, pozytywnie nakręcających ludzi i błogie zmęczenie po 33 km przejechanych na dwóch kółkach, może przyłączyć się do kolejnej Masy, która planowana jest na 27 lipca. Ja skuszę się na pewno :) A trasa tym razem będzie prezentować się tak:

(mapka i dokładniejsze informacje na stronie: www.masa.waw.pl)


Podobno to jakieś 32 km. Start o 18:00 z Placu Zamkowego ;)

A w sobotę... w sobotę ze znajomymi postanowiliśmy urządzić sobie całonocny piknik. Więc zaopatrzeni w koce, prowiant i odpowiednie zabawki spotkaliśmy się na ursynowskiej Kopie Cwila i bawiliśmy się w najlepsze :) Udokumentował to Senner, którego filmiki jako takie obserwuję sobie od jakiegoś czasu... podobnie jak jego zdjęcia. Zdolny z niego człowiek :) Ten filmik ma dla mnie akurat wartość sentymentalną, więc dlaczego mam się nim nie podzielić :) Enjoy!

A ten film należy do moich ulubionych :) Spójrzcie koniecznie!