Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Finlandia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Finlandia. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 października 2012

Suomi - pocztówki z podróży

Od ostatniego wpisu minęło kilka dni, ale w międzyczasie udało mi się skończyć i wysłać promotorowi pracę (dziękuję za motywujące komentarze pod poprzednim wpisem), spędzić leniwie weekend w miłym towarzystwie i uruchomić ponownie mojego analoga, więc uznaję ten czas za spędzony owocnie. Mam zamiar zacząć robić więcej mniej cyfrowych zdjęć :) Dziś nie mogłam na przykład odpuścić słońcu, które co jakiś czas wyłaniało się zza chmur, i wybrałam się na długi, wczesnojesienny spacer po mojej rodzinnej miejscowości. I pomyśleć, że są tu miejsca, które znam, a o których kompletnie zapomniałam... Warto było się przejść :)

A poza tym... teraz mogę w końcu na spokojnie podzielić się swoimi wizualnymi spostrzeżeniami z Finlandii, kraju paradoksów i malowniczych widoków :)


Finlandia jest pięknym krajem, chociaż nawet latem wyczuwa się w niej ten surowy klimat, który czai się gdzieś mimo sierpniowego słońca. Słońca, które wstaje około 4, a chowa się za horyzont kilka minut po 23. Muszę Wam powiedzieć, że taki tryb dobowy nieźle rozregulował nam zegarki. Chociaż byłyśmy tam niecały tydzień, w którymś momencie nie byłyśmy już w stanie same określić, która jest mniej więcej godzina. Nic dziwnego, że Finowie są specyficznym narodem. Latem niewiele jest tam mroku, zimą - wręcz przeciwnie. Być może uda mi się to pokazać, bo znajoma zastanawia się czy nie zaprosić nas do siebie na odśnieżanie podjazdu ;) Szczęśliwie też nie ma u nich problemu z porozumiewaniem się po angielsku, bo z fińskim czy szwedzkim (obydwa języki są urzędowymi) mógłby być problem...



Podobno miałyśmy też szczęście, bo trafiłyśmy akurat na jeden z ichniejszych festiwali, przez co na mieście można było spotkać nieco większe tłumy.


 Ponoć w dzień powszedni w Vaasie za korek uznaje się cztery samochody czekające na światłach, a ludzi na ulicach jest jak na lekarstwo... I faktycznie, kiedy wybrałyśmy się z przyjaciółką na małą rowerową wycieczkę, nie spotkałyśmy zbyt wielu osób. Mogłyśmy za to podziwiać widoki :) Tego u nich nie brakuje...



 


Do Finlandii wybrałyśmy się tanimi liniami, starając się wyszukać jak najlepsze połączenie, więc nasza podróż zaczęła się w Warszawie, w samolot wsiadłyśmy w Gdańsku, wylądowałyśmy w Turku i potem pozostała już tylko podróż pociągiem w górę po mapie. I tu znalazłyśmy coś, co spodobało nam się niesamowicie :) Aż zaczęłyśmy głośno zastanawiać się czy i w Polsce kiedykolwiek pojawią się dwupoziomowe wagony z... placami zabaw dla dzieci w środku :) Już samo zewnętrze zachęcało do zabawy...

 


Zadbane osiedla, wypielęgnowane ogródki, czyste obejścia, domki i domy jak z katalogów Ikei - tak mniej więcej prezentują się fińskie miasta i miasteczka. Gdzieś w głowie pojawia się też obraz Doliny Muminków, pomalowanych na biało werand i nadmorskiego klimatu. Ale też puste przestrzenie i ciągnące się kilometrami lasy, przez które wije się wąski pas drogi - tu nie uświadczy się żywej duszy. A kiedy spadnie śnieg... sami możecie sobie wyobrazić niepokojącą wręcz ciszę i wszystko spowite w biel. No i te temperatury...



Do domu znów wracałyśmy przez Turku. Tym razem miałyśmy trochę czasu na spacer i znalezienie odpowiedniego miejsca na to, żeby zjeść coś przed wylotem do kraju. Muszę powiedzieć, że do tego miasta chętnie przyjadę na dłużej. Są w nim miejsca, które nastrajają niezwykle pozytywnie. Jak na przykład park, w którym rozłożyłyśmy wałówkę przygotowaną przez znajomą :) To był niezapomniany biwak ;)

(zegar dworcowy)
(secesja - zawsze i wszędzie ją zauważę :) )
Muszę powiedzieć, że miałyśmy też mieszane uczucia, kiedy wylądowałyśmy na lotnisku w Turku. Nie tak wyobrażałyśmy sobie terminal, z którego odprawiani są pasażerowie do innych krajów Unii... Miał swój klimat, nie powiem :) Zdjęć wnętrza niestety nie mam, bo panowie w mundurach nie byli zbyt zachwyceni, widząc aparat.




A potem czekał nas już tylko powrót do domu :)


Aha, a nasza radość z wyjazdu prezentowała się tak :)
Zdjęcie autorstwa Asi, robione aparatem Karoliny, która szczerzy się po prawej ;)


niedziela, 19 sierpnia 2012

Podróże kształcą

Ponieważ ostatnio w moim życiu osobistym i częściowo w "zawodowym" zaszło trochę zmian - na gorsze, lepsze i inne - nie miałam zbyt wiele czasu na to, żeby poświęcić go swojemu blogowi. I czuję teraz, że go zaniedbałam, podobnie jak wizyty na tych wszystkich blogach, które mnie inspirują, które podziwiam i które sprawiają, że wierzę w to, że nasze zainteresowania nie muszą być ukrywane po szufladach, ale mogą też ujrzeć światło dzienne :) Ale ponieważ zmiany jednak zachodzą i jest lepiej niż jakiś czas temu, mam zamiar stopniowo nadrabiać zaległości ;)
Z powodu zamieszania spowodowanego różnymi rzeczami nie pomyślałam nawet o tym, żeby wspomnieć, że w ramach wakacyjnego odpoczynku i dzięki znajomości, która nawiązała się podczas majowego wyjazdu na żagle miałam okazję odwiedzić Finlandię :) I w środę o 5.15 rano wróciłam z tygodniowego pobytu w tym specyficznym kraju. Ale ponieważ jest już późno, jak zwykle daję tylko sygnał, że żyję, że wciąż coś się u mnie dzieje i obiecuję, że więcej o swojej podróży napiszę w następnym poście :)
Mam nadzieję, że Wam też wakacyjne wyjazdy mijają tak pozytywnie, jak mi ;)



Więcej następnym razem :)